Kurs barmański drugiego stopnia

Ogrom pracy, nieprzespane noce, ciągłe zmęczenie a do tego dochodzi brak czasu dla rodziny. Jeśli tak dalej pójdzie to nie tylko podupadnę na zdrowiu to jeszcze stracę kontakt najbliższymi. Prowadzenie pubu to nie jest tylko sielanka, tym bardziej, jeśli jest się właścicielem i zarazem managerem. Oczywiście można to ze sobą połączyć pytanie jak długo wytrzymamy? I jakim kosztem? W pewnym momencie stwierdziłam basta ile można pracować na tzw. „oparach” sił, każdy ma swój limit, mój się właśnie powoli wyczerpywał. Z racji tego od kilku lat mam tego samego, zaufanego pracownika za barem. Stwierdziłam, że najwyższy czas podzielić obowiązki. Tym bardziej, że barman należy do osób lubiących zmiany, chętnie się uczących, podnoszących swoje kwalifikacje. Nie jednokrotnie przekonał mnie o swojej lojalności i zdarzało się, że w ciężkich sytuacjach załatwiał za mnie wiele spraw. Postanowiłam zaproponować mu by udał się na kurs barmański II stopnia. Rozmowa z nim przekonała mnie, że to najlepsze wyjście z sytuacji. To samo pokazał czas. Knajpa nie tyle lepiej prosperuje, ale także mam czas na unowocześnianie go, zajęcie się promocją i stworzeni z niego jeszcze lepszego miejsca niż już jest. W trakcie kursu dowiedział się jak zarządzać i prowadzić lokal gastronomiczny. Dodatkowo pomagał mi w sprawach związanych z promowaniem lokalu, w końcu wiedz na ten temat ruszyła do przodu i nie jestem osobą wszechwiedzącą. Dzięki jego nowym umiejętnością zmieniliśmy trochę menu, wprowadziliśmy do swojego pubu teraz już bardziej profesjonalnie sztukę baristyczną. Dzięki zrzuceniu z siebie kilku obowiązków nie tylko zyskałam więcej czasu, ale także moje „królestwo” zaczęło przynosić większe dochody niż dotychczas. Jeśli masz podobne problemy nie zwlekaj z tak podjętej decyzji wychodzi wiele pozytywów.